EMIGRACJA A ZDROWIE PSYCHICZNE

Agnieszka Achramowicz-Bielecki
Certyfikowany Psychoterapeuta Poznawczo-Behawioralny

Przez wiele lat pracowałam z pacjentami w klinice psychiatrycznej w Hamburgu. Dlatego też postanowiłam napisać o Polakach na emigracji z perspektywy psychoterapeuty prowadzącego terapię online i stacjonarną.

Podczas wywiadu ktoś kiedyś zapytał mnie: „Czy pani, jako fachowiec, potwierdza istnienie takiej jednostki chorobowej jak depresja emigracyjna?” Odpowiedziałam: “Nie ma zaburzenia psychicznego o takiej nazwie. Możliwe, że określenie to zostało ukute przez media. Ale coś jest na rzeczy, ponieważ istnieje wiele czynników, które wywołują depresję u emigrantów.”

Określenia typu trauma czy depresja przedostały się z psychologii do słownika potocznego. Kiedy czujemy się smutni lub zdołowani, często mówimy “mam depresję”. Tymczasem w przypadku depresji stan obniżonego samopoczucia trwa określony, dłuższy czas. Nie znika po tygodniu. Czym zatem jest depresja? Żeby łatwiej wyjaśnić to zaburzenie, zacznijmy od podstawowego modelu depresji, stworzonego przez geniusza terapii poznawczo behawioralnej dr Aarona Becka. Zgodnie z nim pacjentów dotkniętych depresją poznajemy po specyficznym sposobie myślenia – tzw. triadzie depresyjnej. Składają się na nią:
– negatywne myśli o sobie czyli na przykład: “jestem beznadziejny”, “nic mi nie wychodzi”, “nic mi się nie udaje”,
– negatywne myśli o świecie w ogóle – “świat jest nieżyczliwy”, “ludzie są krytyczni i wciąż mnie oceniają”,
– negatywne myśli o przyszłości – “wszystko jest bez sensu”, “nie uda mi się”, “w przyszłości nic dobrego mnie nie czeka”.

Depresję może być trudno u siebie zdiagnozować. Zauważają ją jednak bliscy, przyjaciele czy koledzy z pracy. Jakie objawy mogą wskazywać na depresję? Przede wszystkim apatia, brak energii. Brak zainteresowania – to, co kiedyś tę osobę pasjonowało czy bawiło, zostało odłożone w kąt. Osoba mówi, że nie widzi żadnej przyszłości, że nie będzie niczego robić, bo nie ma to najmniejszego sensu. Często się obwinia. Kiedy zauważymy takie objawy, należy bezzwłocznie działać, żeby nie dopuścić do ciężkiego stanu. W skrajnych sytuacjach osoba cierpiąca na depresję może przestać dbać o siebie, myć się, a nawet jeść czy wstawać z łóżka.

Depresja jest zaburzeniem afektywnym wiodącym niechlubny prym wśród problemów psychologicznych w kraju, a szczególnie na emigracji. To niepokojąco częste zjawisko. Szacuje się, iż zajmuje ona drugie – po nadciśnieniu tętniczym – miejsce na liście najczęściej występujących chorób przewlekłych, z jakimi spotyka się lekarz ogólny w swojej praktyce. Blisko jeden na 10 pacjentów znajdujących się pod opieką lekarza ogólnego cierpi na depresję.

Podczas wspomnianego wcześniej wywiadu, zostałam również zapytana, czy łatwiej jest popaść w depresję na emigracji. Odpowiedź nie jest tu jednoznaczna, ale bazując na dotychczasowym doświadczeniu jako psycholog prowadzący terapię online i stacjonarną, powiedziałabym, że prawdopodobnie tak. Wyobraźmy sobie następującą sytuację: komuś nie powodzi się w Polsce. Myśli, że kiedy wyjedzie, spali mosty, wszystko za sobą zostawi i zacznie od nowa, tym razem mu się uda i będzie szczęśliwy. Niestety, nie działa to w ten sposób. Często jest wręcz odwrotnie – w nowym kraju człowiek sobie nie radzi, jest gorzej i trudniej, przynajmniej na początku. Możemy mieć kłopot ze znalezieniem pracy. Pojawia się również problem językowy. Dochodzi do tego bariera kulturowa – nawet jeśli żyjemy w kraju położonym blisko i na pierwszy rzut oka podobnym do ojczyzny, to dzielą nas kultura czy religia. Z doświadczenia wiem, że różnice między Niemcami a Polakami są ogromne, a w przypadku bardziej odległych krajów jeszcze bardziej rosną. Kolejnym problemem jest osamotnienie oraz izolacja. Trudniej znaleźć bratnią duszę, by porozmawiać, a wszyscy wiemy, jak ważny jest kontakt z ludźmi. To wszystko składa się na zwiększone ryzyko popadnięcia w depresję na emigracji.

Jakie problemy poza depresją dotykają Polaków na emigracji? Myślę że zaraz po niej plasują się zaburzenia lękowe, szczególnie takie jak napady lęku panicznego ze „swoimi” charakterystycznymi myślami dotyczącymi zagrożenia, takimi jak „umrę”, „zemdleję”, „zwariuję” oraz przerażającymi pacjenta objawami lęku, szczególnie ze strony serca lub układu oddechowego, a także zespół lęku uogólnionego, który nazywany jest bardziej popularnie „zamartwianiem”. To zaburzenie cechujące się lękowym „przebywaniem w przeszłości” – „mogłam/mogłem zrobić to inaczej”, „to nie powinno było się wydarzyć” lub teraźniejszym „oderwaniem od rzeczywistości” – „ nie uda się”, „ stanie się coś złego” „to niemożliwe”, a także mniej nasilonymi, ale jednak obecnymi objawami lęku, wśród których na prowadzenie wysuwa się wszechogarniające zmęczenie. Coraz więcej osób przebywających na emigracji zgłasza się również do specjalistów z zaburzeniami z innej grupy, a mianowicie z zaburzeniami osobowości. To „bagaż”, który każdy przywozi ze sobą, jednak niestety bardzo często w zderzeniu z rzeczywistością emigracyjną zaburzenie osobowości daje o sobie znać bardziej dotkliwie niż w kraju. Tego typu sytuacja bardzo niepokoi pacjenta, często również jego bliskich, ponieważ objawy mogą być mieszaniną wszystkich zaburzeń z grupy lękowych i depresji, a dodatkowo manifestować się obniżoną odpornością na stres, problemem z regulacją emocji, nawet myślami samobójczymi bądź całkowitą izolacją od otoczenia. Wielokrotnie staje się wtedy zagrożony związek partnerski, małżeński, a nawet codzienna egzystencja.

Nierozpoznane w porę lub zaniedbane zaburzenie osobowości może skutkować wtórną depresją lub zaburzeniami lękowymi. Gdy boli brzuch, można pójść do lokalnego lekarza i poradzić sobie nawet bez biegłej znajomości języka. Niestety, w przypadku depresji jest dużo trudniej. Tu konieczna jest rozmowa, której nie sposób przeprowadzić nie znając dobrze języka. Coraz głośniej i wyraźniej mówi się, że pacjenci powinni mieć terapeutę z własnego kręgu kulturowego i językowego. W przeciwnym wypadku pomoc może być jedynie doraźna i nie przynieść długofalowych efektów. Rzeczywiście, czasami ciężko nawet we własnym języku wyrazić, co nas w duszy boli. Co dopiero w obcym, którego się być może za dobrze się nie zna. Często właśnie problem, z którym zmagamy się już „sprzed emigracji”, może nie pozwalać na szybką i skuteczną naukę języka obcego lub na posługiwanie się nim na co dzień. Nie można jednak zwlekać z poszukiwaniem odpowiedniej pomocy w przypadku jakichkolwiek problemów psychologicznych. Wiele zaburzeń manifestuje się dyskretnymi objawami trwającymi i rozwijającymi się zwykle dłuższy czas, a kiedy człowiek nimi dotknięty wykształci swoisty „program zachowań zabezpieczających przed domniemaną katastrofą”, leczenie staje się relatywnie trudniejsze niż w początkowej fazie. Pomocy można szukać nawet zdalnie. W przypadku dużej liczby zaburzeń, w tym depresji, sprawdza się psychoterapia online, szczególnie u psychoterapeutów nurtu poznawczo-behawioralnego, który jest jednym z najlepiej przebadanych i skutecznych form psychoterapii.

O większości zaburzeń, których istota została przeze mnie poruszona w tym artykule, można przeczytać na stronie Trzymsie.pl w osobnych artykułach dotyczących konkretnie tych właśnie problemów.

Pierwsza sesja psychoterapii poznawczo-behawioralnej

Umów się na sesję terapii i przekonaj się, jak pomożemy Ci zwyciężyć Twój problem i ile czasu to zajmie.

Chcesz dowiedzieć się czegoś na inny temat?
Napisz do nas 🙂