Proces, wsparcie i nadzieja. Każda historia prowadząca do zdrowienia jest kręta, inna i wyjątkowa. Taka też jest historia Moniki, zapraszamy Was do zapoznania się z nią.
Monika dwanaście lat temu podjęła się leczenia w szpitalu psychiatrycznym, za namową swojego psychiatry. Zaufała specjalistom i całemu procesowi zdrowienia, mimo wszelkich obaw. Szybko podjęta i skuteczna farmakoterapia wyciszyły jej stany psychotyczne. Dla Moniki była to nowa rzeczywistość, w której nie do końca potrafiła się odnaleźć. To, co dawało jej nadzieję to ludzie, których poznała na swojej drodze podczas leczenia, to oni i ich doświadczenia były dla niej wsparciem.
Proces, wsparcie i nadzieja
Mimo miłości i wsparcia ze strony bliskich Monika czuła ich strach o nią, co powodowało brak większego zainteresowania jej planami, tym jak się czuje. Najbardziej oddanym i szczerym wsparciem byli psycholodzy, terapeuci i pielęgniarki w szpitalu. Nikt jednak nie rozumiał Moniki tak jak inni pacjenci, którzy dzieląc się swoimi historiami, budowali w sobie wzajemnie nadzieję. Monika zaczęła studia, co było kluczowym działaniem w jej powrocie do siebie.
Psychiatra polecił Monice pobyt w hostelu dla osób po kryzysach psychicznych. To w miejscu tak bardzo oddalonym od domu rodzinnego Monika poznała wartość i ciepło drugiego człowieka. Dzięki terapeutom oraz osobom mieszkającym w hostelu otworzyła się i zmieniła swoje myślenie o chorobie. Wspólnota i działanie pokazało jej, że może dać sobie radę z własnymi problemami. Ten pobyt zdecydowanie ją umocnił i pokazał, jak wiele dobrego jest jeszcze przed nią.
Dzięki podjęciu psychoterapii Monika przestała ignorować swoje emocje, zauważyła je i nauczyła się tego jak istotne jest, by je wyrażać i o nich mówić. Rozmowy z terapeutą były dla niej wglądem w to co czuje i czego potrzebuje. Dzięki terapii odzyskała pewność siebie i wie, że mimo drobnych wad jest wystarczającą i pełną osobą.
Dziś Monika potrafi pokazać dobre strony swojego procesu zdrowienia i mimo wszystko docenić chorobę, dzięki której czerpie z życia i stara się nie zważać na smutki. Wie, że to nie ona jest chorobą. Schizofrenia to tylko jej cząstka, a dzięki małej tabletce i odpowiedniemu procesowi terapeutycznemu jest w stanie żyć pełnią życia. Choroba nie jest jej wrogiem, zaakceptowała ją i wie, że jej życie jest wartościowe.
Artykuł „Proces, wsparcie i nadzieja” na podstawie: https://otwartebramy.org/prawdziwehistorie-co-mi-pomoglo-w-zdrowieniu-moja-historia/

