Zachęcamy Was do zapoznania się z historiami osób, które podjęły się walki z depresją oraz samookaleczaniem się.
Ewa, 25 lat
Ewa latami radziła sobie z trudną przeszłością, dzięki wsparciu swojego chłopaka mimo traum prowadziła energiczne i pogodne życie. Jednak w najmroczniejszym momencie, po stracie partnera, zachorowała na depresję. Brak snu i apetytu, obniżony nastrój, aż w końcu fantazje samobójcze skłoniły Ewę do wizyty u psychiatry. Odpowiednio dobrana farmakoterapia i leczenie stabilizują samopoczucie Ewy, która wie, że choroba jej nie determinuje i mimo niej nadal kocha życie, a leczenie daje jej poczucie bezpieczeństwa.
Marta 38 lat, Sara 40 lat
Marta i Sara wspominają, że depresja rozwijała się u nich powoli i wynika z różnych, dla każdej odmiennych sytuacji życiowych. To, co wspólne w historii obu pań, to determinacja w powrocie do zdrowia. Zarówno dla Marty jak i Sary wybór odpowiedniej farmakoterapii był długim i trudnym procesem. Leczenie depresji nie jest ani łatwe, ani szybkie. Dopasowanie odpowiednich leków często trwa miesiącami. Marta i Sara nie poddały się, walcząc o siebie i swój powrót do zdrowia, oprócz dobranej farmakoterapii podjęły się psychoterapii. Do dziś z sukcesem kontynuują terapię, by mieć poczucie równowagi.
Carlotta 21 lat, Judit 25 lat
Odczuwane stany samotności, pustki, wyobcowania oraz lęki wzbudziły w Carlottcie i Judit potrzebę natychmiastowego złagodzenia bólu. Lekarstwem na ból psychiczny okazał się ból fizyczny, jaki kobiety zadawały sobie samookaleczając się. Krzywdzenie się stało się coraz częstsze, uzależniające, jednak ukojenie dawało tylko na moment. Po chwili ulgi przychodził wstyd i uświadomienie bólu własnego i bliskich, nienawiść do siebie. Zarówno Carlotta i Judit zdecydowały się sięgnąć po pomoc. Wsparcie bliskich, farmakoterapia i psychoterapia pomogły im odzyskać kontrolę, nauczyć się radzić sobie z własnym bólem i trudnymi emocjami.
Na podstawie: https://noizz.pl/not-just-a-mood/depresja-historie-ludzi-ktorzy-zachorowali-objawy-depresji-notjustamood/0bfkxxw.

