Pomimo i zarazem przez brak wsparcia i zrozumienia z otoczenia najbliższych, pozostawiona sama sobie Marta zdecydowała się pójść na terapię i zmierzyć się z zaburzeniami odżywiania.
Marta była wrażliwym i energicznym dzieckiem, jako wesoła i towarzyska dziewczynka była otwarta na otaczający ją świat. Swoje relacje rodzinne uważała za poprawne, niestety z czasem dostrzegła zachowania, które wcześniej idealizowała, a okazały się być dysfunkcyjnymi. Dzieciństwo i dojrzewanie Marty było okresem wygórowanych wobec niej oczekiwań. Jako młoda dziewczyna przyjęła narzuconą rolę osiągania jak najlepszych wyników, a nawet podejmowania ścieżki kariery niezgodnej z obszarami jej zainteresowań, pasjami czy talentami. Początkowo doświadczenia te wywoływały w Marcie bunt kierowany wobec otoczenia i samej siebie, jednak z czasem zmieniło się to w poczucie winy, a w kolejnych latach uciekała w zaburzenia odżywiania.
Waga Marty zaczęła spadać w wieku 13 lat, kontrola niejedzenia dawała jej poczucie kontroli nad emocjami, jak sama określa to tym “manifestowała swój ból”. Dziewczyna nie była nauczona innego sposobu regulacji swoich emocji, ponieważ nikt jej o te emocje nawet nie pytał. Komunikacja ze strony bliskich opierała się na wymaganiach i porównywaniu jej osiągnięć, również tych sportowych, a te łatwiej Marcie przychodziły kiedy waga była niższa.
Zaburzenie Marty przejawiało się w nadmiernym i ciągłym kontrolowaniu ilości jedzenia, niemal zawsze sięgała po te same posiłki, a właściwie po te same produkty, najlepiej niskokaloryczne. Gdy dziewczynie doskwierał głód, a było to częste ze względu na skrajnie ograniczone jedzenie, zaczynała biegać. Sport towarzyszył jej wszędzie i zawsze, w rozmowie wspomina, że nie potrafiła się zatrzymać, kiedy tylko to robiła, odczuwała głód. Marta biegała, spacerowała, jeździła na rolkach i chodziła w góry kosztem nauki, a później pracy. W imię niskiej wagi nie potrafiła przestać.
Sama sobie
Mimo całkowitego braku wsparcia ze strony bliskich, a wręcz prób zniechęcenia jej, Marta, pozostawiona sama sobie, podjęła walkę o siebie i rozpoczęła terapię. Decyzja nie była łatwa, ale znacząca w powrocie do zdrowia. Nie bacząc na komentarze z otoczenia o stracie czasu czy przynoszeniu wstydu rodzinie Marta poświęciła się temu procesowi. Z biegiem czasu ucząc się własnych emocji i metod panowania nad nimi, zaczęła przekładać trudne sytuacje rodzinne w nowe zadania. Odkryła drogę ku odnalezieniu siebie i spełnianiu się na płaszczyznach kreatywnych i społecznych.
Proces terapeutyczny Marty był wieloletni oraz skomplikowany. Przez długi czas nie mogła trafić na odpowiedniego dla siebie terapeutę. To co było kluczowe w jej zmianie to intensywne uczestnictwo w grupie terapeutycznej oraz stosowanie poznanych w trakcie terapii metod pracy własnej. Dzięki wysiłkom włożonym w układanie własnych emocji i stosowaniu odpowiednich mechanizmów radzenia sobie Marta zyskała motywację do zgłębiania swojej wiedzy i samoświadomości. Zaczęła otwierać się na nowe możliwości i czerpać z różnych form wsparcia w procesie zdrowienia. Ukojenie potrafiła odnaleźć również w sztuce, literaturze czy muzyce. Ponownie zaufała ludziom, przed którymi otworzyła się i dopuściła ich do swoich emocji i uczuć.
Dziś Marta nie oddaje swojego życia w ręce choroby. Choć zaburzenia odżywiania są chorobą, której cienie potrafią chodzić za osobą, która powróciła do zdrowia, Marta nie chce dać się im zasłonić. Jest dumna i spełniona w wielu aspektach swojego życia.
To, co Marta może poradzić osobom borykającym się z zaburzeniami odżywiania, to słuchanie siebie i swoich potrzeb. Rozejrzyjcie się w swoim otoczeniu i poczujcie, co sprawia Wam radość, nie skupiajcie swojej energii na odmawianiu sobie jedzenia. Nie zamykajcie się na ludzi, którzy są Wam przychylni, wśród nich możecie szukać pomocy.
Na podstawie:

