Kiedy ostatnio zrobiłaś coś zupełnie bezużytecznie? Coś, co nie przyniosło żadnego efektu, nie było wpisane w plan, nie służyło nikomu – tylko tobie sprawiło radość? Jeśli musisz się chwilę zastanowić – ten artykuł jest właśnie dla ciebie.
Gdzieś między dorosłością, obowiązkami i listą rzeczy do zrobienia większość z nas cicho porzuciła rzeczy, które kiedyś kochała. Malowanie. Taniec. Ogrodnictwo. Czytanie dla przyjemności. Pieczenie ciast o północy. Granie na instrumencie. Bieganie bez aplikacji mierzącej tempo. Szydełkowanie. Śpiewanie pod prysznicem – i poza nim.
Nie porzuciłyśmy tych rzeczy z lenistwa. Porzuciłyśmy je, bo gdzieś po drodze uwierzyłyśmy, że nie zasługują na nasz czas. Że są zbędne. Że najpierw trzeba zrobić wszystko inne.
W terapii poznawczo-behawioralnej wiemy, że to jeden z najdroższych błędów, jaki możemy popełnić wobec własnego dobrostanu.
Dlaczego przyjemność zniknęła z naszego życia?
To nie przypadek i nie wada charakteru. To wynik splotu przekonań, nawyków i kultury, która mierzy wartość człowieka jego produktywnością.
„Nie mam czasu na takie rzeczy.” „To głupie, żeby dorosła kobieta bawiła się w malowanie.” „Poczuję się lepiej, jak skończę wszystkie obowiązki – wtedy sobie pozwolę.” „Inni mają gorzej, nie mam prawa narzekać, że czegoś mi brakuje.”
Każde z tych zdań to przekonanie. I każde z nich w CBT można zbadać, zakwestionować i zmienić.
- Pierwsze brzmi jak fakt, ale najczęściej jest interpretacją. Czas na przyjemność rzadko „się pojawia” – trzeba go świadomie wygospodarować, a to wymaga uznania, że jest ważny.
- Drugie to głos zinternalizowanej kultury, która kobietom szczególnie chętnie odbiera prawo do zabawy i beztroski. Jakby przyjemność była przywilejem, na który trzeba zasłużyć.
- Trzecie to klasyczna pułapka myślowa, którą w CBT nazywamy warunkowaniem własnej wartości – odkładaniem życia na „po”. Problem w tym, że „po” nigdy nie nadchodzi, bo lista obowiązków nie ma końca.
- Czwarte to zniekształcenie poznawcze znane jako umniejszanie własnych potrzeb – porównywanie się z tymi, którym jest trudniej, żeby uzasadnić własne zaniedbanie siebie.
Co mózg robi, gdy się bawimy?
Zajrzyjmy przez chwilę do neurobiologii – bo to, co dzieje się w mózgu podczas robienia rzeczy dla przyjemności, jest naprawdę fascynujące.
Kiedy angażujemy się w aktywność, która sprawia nam radość, mózg uwalnia dopaminę – neuroprzekaźnik odpowiedzialny za motywację, przyjemność i poczucie sensu. Co ważne, dopamina nie jest uwalniana tylko jako nagroda po zakończeniu zadania – jest uwalniana w trakcie angażowania się w coś, co sprawia nam radość.
Oznacza to, że samo malowanie, samo granie, samo śpiewanie – niezależnie od efektu – już jest nagrodą dla mózgu. Nie musisz skończyć obrazu. Nie musisz zagrać całego utworu. Wystarczy, że zaczniesz.
Badania pokazują też, że aktywności twórcze i przyjemnościowe aktywują sieć trybu domyślnego mózgu – obszar odpowiedzialny za refleksję, kreatywność i poczucie własnej tożsamości. Innymi słowy: kiedy się bawimy, dosłownie wracamy do siebie.

Aktywacja behawioralna – kluczowe narzędzie CBT
W terapii poznawczo-behawioralnej istnieje technika, która jest jedną z najlepiej udokumentowanych metod pracy z depresją, wypaleniem i obniżonym nastrojem. Nazywa się aktywacja behawioralna i opiera się na pozornie prostym założeniu:
Nie czekaj, aż poczujesz się lepiej, żeby zacząć robić rzeczy, które lubisz. Zacznij robić rzeczy, które lubisz – a poczujesz się lepiej.
Brzmi odwrotnie do intuicji, prawda? Większość z nas czeka na motywację, energię, dobry nastrój – i dopiero wtedy planuje działanie. CBT mówi: odwróć kolejność. Działanie poprzedza motywację, nie na odwrót.
W praktyce wygląda to tak: zamiast czekać na dzień, w którym „będziesz miała ochotę” wrócić do ceramiki, pianina czy biegania – wpisujesz to do kalendarza jak spotkanie. Małe. Konkretne. Niezależne od nastroju.
Pierwsze razy mogą być nieudane, niezgrabne, bez przyjemności. To normalne. Mózg potrzebuje czasu, żeby na nowo skojarzyć daną aktywność z nagrodą. Ale z każdym razem robi to coraz sprawniej.
Pasja a efektywność – porzuć myślenie o wynikach
Jedna z największych pułapek, w którą wpadamy wracając do dawnych zainteresowań, to natychmiastowe mierzenie efektów. Zaczynamy biegać i kontrolujemy tempo. Wracamy do rysowania i oceniamy, czy wyszło ładnie. Sięgamy po gitarę i natychmiast słyszymy w głowie: „Grasz gorzej niż kiedyś.”
To jest sposób myślenia produktywności – i jest zabójczy dla przyjemności.
W CBT pracujemy z czymś, co można nazwać trybem bycia w przeciwieństwie do trybu działania. Tryb działania jest zorientowany na cel, porównanie, wynik. Tryb bycia jest zorientowany na doświadczenie, obecność, proces.
Pasje i hobby naprawdę działają terapeutycznie dopiero wtedy, gdy pozwolisz im istnieć w trybie bycia. Kiedy pieczesz chleb nie po to, żeby był idealny, ale żeby poczuć ciepło ciasta w rękach. Kiedy malujesz nie po to, żeby pokazać innym, ale żeby zobaczyć, co wychodzi spod pędzla. Kiedy tańczysz nie po to, żeby schudnąć, ale żeby poczuć muzykę w ciele.
Pozwól sobie być początkującą. Pozwól sobie być nieperfekcyjną. To nie jest regres – to wolność.
„Nie pamiętam, co lubię” – co zrobić, gdy pasja zniknęła bez śladu?
Niektóre kobiety, z którymi pracuję, mówią, że nie wiedzą nawet, czego chcą spróbować. Pasje zostały porzucone tak dawno, że nie zostawiły śladu. To trudne, ale zrozumiałe – i absolutnie do przepracowania.
Oto kilka pytań, które stosuję w pracy terapeutycznej i które możesz zadać sobie sama:
Pytania do przeszłości:
- Czym zajmowałaś się jako dziecko, gdy nikt ci nic nie kazał?
- Co robiłaś w wieku 10–14 lat tylko dlatego, że to lubisz?
- Czego żałujesz, że porzuciłaś?
Pytania do teraźniejszości:
- Co wywołuje u ciebie zazdrość, gdy widzisz, że ktoś to robi? (Zazdrość często wskazuje na ukryte pragnienia.)
- Jakie zajęcia powodują, że tracisz poczucie czasu?
- Co kupiłabyś, gdybyś miała czas i pieniądze, ale nie musiałabyś tego nikomu tłumaczyć?
Pytania eksploracyjne:
- Czy jest coś, czego zawsze chciałaś spróbować, ale uznałaś za głupie lub niepoważne?
- Gdybyś miała wolną sobotę i żadnych obowiązków – co byś zrobiła (naprawdę, nie „co powinnaś zrobić”)?
Odpowiedzi na te pytania to nie mapa skarbów z gotowym adresem. To raczej kompas – wskazuje kierunek, w którym warto zacząć iść.

Mały eksperyment: 20 minut tygodniowo
Jeśli czujesz, że chciałabyś coś zmienić, ale przytłacza cię skala zadania – zacznij od czegoś bardzo małego.
Wybierz jedną rzecz. Tylko jedną. Coś, co kiedyś lubiłaś albo zawsze chciałaś spróbować. I wygospodaruj na nią 20 minut w tym tygodniu. Nie godzinę. Nie cały weekend. Dwadzieścia minut.
Wpisz to do kalendarza. Traktuj jak spotkanie, którego nie odwołujesz. I kiedy nadejdzie ten czas – nie oceniaj, co z tego wyjdzie. Po prostu rób.
Po tygodniu zapytaj siebie: jak się czułam w trakcie? Jak się czułam po? Co zauważyłam?
To jest w istocie eksperyment behawioralny rodem z CBT. I często okazuje się, że 20 minut wystarczy, żeby coś się w środku przesunęło.
Przyjemność to nie nagroda. To składnik.
Na koniec chcę obalić jeden mit, który jest szczególnie mocno zakorzeniony w polskiej kulturze: że przyjemność jest nagrodą za pracę. Że na odpoczynek i pasje trzeba zasłużyć. Że najpierw obowiązki, potem – może – coś dla siebie.
CBT, neurobiologia i psychologia dobrostanu mówią coś zupełnie innego: przyjemność nie jest luksusem ani nagrodą. Jest składnikiem dobrego funkcjonowania. Tak jak sen, ruch i jedzenie.
Kiedy regularnie robisz rzeczy, które sprawiają ci radość – jesteś lepszą matką, córką, pracownicą i partnerką. Masz więcej energii, cierpliwości i zasobów dla innych. Paradoks polega na tym, że dbanie o własną przyjemność jest jednym z najbardziej odpowiedzialnych rzeczy, jakie możesz zrobić.
Więc może czas przestać pytać: „Czy zasługuję na ten czas?” i zacząć pytać: „Co chcę zrobić z tym czasem?”
Bo zasługujesz. To nie jest kwestia dyskusji.
Jeśli czujesz, że trudno ci znaleźć przestrzeń dla siebie, albo że samo myślenie o własnych potrzebach wywołuje poczucie winy – to znak, że warto przyjrzeć się temu bliżej. Zapraszamy na konsultację.


