przeciążenie informacyjne

Wyzwania dnia codziennego, nieustannie zmieniające się środki przekazu, urządzenia elektroniczne, aplikacje, ba – nawet zasady i normy moralne, czyli to co wolno, czego nie wolno, co jest zdrowe, a co w danym momencie szkodliwe – wszystko to może wpływać na nasze samopoczucie. Ciągle myślimy o tym, co wydarzy się za chwilę i co się właśnie w tej chwili wydarzyło gdzieś w świecie. Całokształt ten może powodować w naszym samopoczuciu karuzelę, rollercoaster. To, co w założeniu ma nam służyć, nagle lub powoli i podstępnie zaczyna dawać poczucie niemożności opuszczenia tej karuzeli, która zdaje się nigdy nie zatrzymywać. Samo ‘pokręcenie’ się na karuzeli, szaleńczy zjazd rollercoasterem daje „adrenalinę”, coś nowego, ekscytującego. Kolorowe światła, muzyka, śmiech innych użytkowników karuzeli jest sympatyczne i pożądane, ale wszystko się kiedyś kończy, wesołe miasteczko miewa swoje godziny pracy. Tymczasem, ten “życiowy rollercoaster” coraz częściej pracuje 24 godziny na dobę, kręci się, wznosi, świeci, hałasuje, czasami mocno trzęsie no i…. właśnie nigdy się nie zatrzymuje, nawet w nocy, po zaśnięciu, kręcimy się w szalonym tempie na własnej karuzeli marzeń i koszmarów sennych, a po przebudzeniu – katastroficznych, pełnych złych przeczuć myśli.

Pół biedy, jeśli potrafimy ‘zintegrować się’ z karuzelą, mamy swoje sposoby na zwolnienie jej tempa lub czasami nawet udaje się nam z niej wysiąść. Problem zaczyna się wtedy, kiedy jazda rollercoasterem staje się dla nas nieprzyjemna i tak zwyczajnie, jak to na karuzeli, zaczyna nam się kręcić w głowie, boli nas brzuch i czujemy mdłości.

Takie życiowe mdłości, które nie ustępują po krótkim czasie, bardzo utrudniają życie, kontakty społeczne, pracę.

Jak sobie poradzić

Czasem złe samopoczucie ustępuje po usunięciu konkretnego ‘życiowego dystraktora’. Niestety pewien sposób myślenia, który pojawia się w tych właśnie trudnych, przedłużających się sytuacjach może zostać z nami na długo, niekiedy niestety na zawsze. Taki sposób myślenia, polegający na nieustannym zamartwianiu się hipotetycznymi przyszłymi problemami, rozmyślaniu o swoich dawnych i niedawnych niepowodzeniach staje się nawykiem, o mniej więcej podobnym mechanizmie powstawania jak w przypadku nałogowego palenia papierosów bądź stosowania innych sytuacji psychoaktywnych. A jak napisał kiedyś Mark Twain – ‘Rzucić palenie? To łatwe. Robiłem to tysiące razy’.

Dobra wiadomość jest taka, że choć to wyzwanie, to można ‘rzucić’ także nieprzystosowawczy sposób rozmyślania, zamartwiania się, powodujące lęk, niepokój i bardzo, ale to bardzo złe samopoczucie. Jeśli się to nie uda, można niestety wpaść w pułapkę zespół lęku uogólnionego lub triady depresyjnej, którą tworzą negatywne myśli o sobie, o świecie i o przyszłości. Niektórzy próbowali ‘tysiące razy’, bezskutecznie. W takich wypadkach warto skonsultować się z kimś, kto posiada na ten temat konkretną wiedzę i jest w stanie pomóc pozbyć się, czasem wieloletnich, dolegliwości związanych z byciem ‘użytkownikiem życiowej karuzeli’ – z psychiatrą lub psychoterapeutą.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>