TERAPIA POZNAWCZO-BEHAWIORALNA I LEKI

by Paolo Jones

Wpis z 25.9.2010

terapia

Właśnie przeczytałem wpis arturusa (przeklejam niżej) o terapii poz-beh i mam podobne przemyślenia. Psychoanaliza fajnie wygląda na filmach, można lepiej poznać swoje potrzeby, uczucia, ale to nie jest dla mnie forma leczenia. A już w ogóle fatalne było w moim przypadku to, że terapeuta całkowicie odrzucał używanie leków. A u mnie natręctwa i lęki były tak silne, że bez leków by się po prostu nie obyło. Dobry terapeuta poznawczo-behawioralny zawsze powie zaś, że warto zgłosić się do psychiatry i, jeśli widzi taką potrzebę, zastosować dodatkowo leczenie farmakologiczne.’

‘arturus – Ja napiszę tak-jedyną rzeczą, która mi pomogła na zaburzenia lękowe była terapia poznawczo-behawioralna, chociaż próbowałem wcześniej dwóch innych. Nie wiem, moze gdybym mial jakas traumę wielką to takie psychoanalityczne podejscie mogloby cos zdzalalac, no ale też nie jestem pewien. Moim zdaniem terapia pb finalnie prowadzi do tego o czym mowią inne nurty, ale nie pokazują jak do tego dojść. Czyli-tłumione emocje, pragnienia-jak najbardziej są tłumione przy nerwicy, ale to głównie dlatego, że skupiasz się na objawach swej choroby, jeśli terapeuta poz-beh pokaże ci jak “olac” objawy, wtedy otworzysz się na świat i zaczniesz go prawdziwie przeżywać; musisz nauczyć się też akceptować i walczyć o swoje potrzeby.Wygórowane oczekiwania,rozbieżność między tym co możemy, czego chcemy, a tym do czego dążymy-tak mówi psychoanaliza i to też jest prawda-ale to terapia poz-beh uczy jak cieszyc sie malymi rzeczami, akceptować ze swiat nie jest idealny. To oczywiscie moje osobiste przemyslenia, pozdrawiam’

 

Wpis z 24.10.2010

leki antydepresyjne

Tutaj zamieszczam rozwiniętą rozkminę, którą zamieściłem w grupie o lekach-przerobiłem większość ssri i uważam, że baaardzo mogą podnieść jakość życia przy lękach, natręctwach czy oczywiście depresji. Czasem lek zostanie dobrany już za pierwszym razem dobrze, czasem lepiej zmienić; grunt to “świadomie” zaufać psychiatrze, czyli stosować się dołladnie do jego rad, dawkowania itd, ale jednocześnie dyskutować z nim na temat leków-przedstawiać swoje pomysły i konsultować je. Dobry psychiatra uwzględni propozycje pacjenta (jezeli oczywiscie sa sensowne, a jeżeli nie to powie to i też będziemy bardziej przekonani do jego propozycji). Mi psychiatra kiedyś zaproponował paroksetyne, ale jak powiedziałem, że boję się wzrostu masy ciała, od razu powiedział, że widzi, że dużo czytałem w tym temacie i zaproponował mi zamiennik. Ten aspekt jest ważny dodatkowo przy natręctwach, bo takie osoby cały czas zastanawiają się, czy lek został dobrze dobrany czy nie; świadomość, że oni współuczestniczyli przy wyborze, trochę pomoże w przeżyciu pierwszych 3 tyg niepewności zanim lek zacznie działać. Ogólnie “nerwicowcy” mają potrzebę, żeby leki zlikwidowały od razu objawy. Oczywiście też tak miałem. A to nie o to chodzi na początku. One bardziej dają siłę, żeby nie zwracać na objawy uwagi i zająć się kontaktami z ludźmi itd. Objawy mogą przejść dopiero w dalszej perspektywie, przynajmniej paru miesięcy.’, 

 

Wpis z 20.11.2010

po terapii

Czy objawy występowały w trakcie terapii? W trakcie terapii i zaraz po jeszcze tak, ale już nie przeszkadzały, bo wie się jak z tym walczyć i na czym to polega wszystko; no a później następuje kolejny ważny “punkt programu”  – życie bez terapii – wtedy to należy “wsiąknąć” w życie, zapomina się powoli o derealizacji i innych objawach i wtedy objawy fizycznie zanikają; a nawet jakby wróciły, to wracasz o krok i stosujesz znów to, czego nauczyłeś się na terapii; także jestem pewien, że jeżeli, odpukać, to by wróciło, to wiem już co zrobić, żeby mną nie zawładnęło;reasumując – po terapii zaczynasz mieć inne priorytety niż nerwica, objawy i wtedy błędne koło otwiera się całkowicie.

 

‘normalne życie’

Ostatnio naszła mnie też taka refleksja, jak ważne jest poznanie swoich potrzeb w życiu. I podkreślam jeszcze raz, że zupełnie nie chodzi mi tu o psychoanalityczne podejście. Jeżeli osoba zaznajomi się już z mechanizmami swoich natręctw,lęków, czy depresji, podleczy się czy to dzięki lękom czy terapii poznawczo-behawioralnej (oczywiście dopuszczam także, że innej, ale piszę na swoim przykładzie :)), to i tak często pozostaje pewien rodzaj pustki. “Nerwusy” mają już często bardzo głęboko zakodowane, że życie polega na osiąganiu pewnych celów, dochodzeniu do umownej, szeroko pojętej perfekcji. A trzeba z tym walczyć i szukać rzeczy, które tak naprawdę sprawiają nam frajdę.

 

‘ściskanie w krtani’ 

Wpis, jako odpowiedź na pytanie Ilonki o ściskanie w krtani – bardzo możliwe, to jest typowy objaw nerwicy (sam też miałem) krtań jest bardzo “podatna” na sygnały z psychiki – nawet zdrowi ludzie mówią czasem, że ze strachu ich ściska w krtani. Chyba jedynym rozwiązaniem jest przestać o tym myśleć (no i leczenie typowe najlepiej, ewentualnie też techniki relaksacyjne – ale ja nie próbowałem), mi zawsze zdrowi znajomi mówili, że jak skupią się na przełykaniu, to też mają z tym trudności. Myślę, że to jest dobry przykład na to, że w wielu sytuacjach, im mniej myślisz o czymś, tym lepiej. 

Pierwsza sesja psychoterapii poznawczo-behawioralnej

Umów się na sesję terapii i przekonaj się, jak pomożemy Ci zwyciężyć Twój problem i ile czasu to zajmie.

Chcesz uzyskać odpowiedź na nurtujące Cię pytanie lub opowiedzieć nam anonimowo swoją historię?

Napisz do nas 🙂