Kiedy młoda mama lub tata mogą skorzystać z pomocy psychologicznej?

Psychoterapeuta może pomóc młodej mamie lub tacie rozwiązać różne problemy, które pojawiają się po pojawieniu się nowego członka rodziny. Szukanie pomocy to nie powód do wstydu i nie oznacza, że młodzi rodzice sobie nie radzą.

Czas ciąży często bywa opisywany jako stan błogosławiony, a czas wczesnego rodzicielstwa jako sielanki rodzinnej. W rzeczywistości dla większości kobiet i mężczyzn czas okołoporodowy wiąże się z wieloma wyzwaniami. Czasami w tych wyzwaniach niezbędna będzie pomoc psychologiczna. O jakich wyzwaniach mowa? Kiedy zacząć poszukiwania pomocy? Dowiesz się z tego artykułu!

terapia dla nowych rodzicow

Wyzwania wczesnego rodzicielstwa

Czas okołoporodowy dla wielu osób jest pięknym czasem, który chętnie wspominają. Jednak nie zapominajmy, jak wiele wyzwań czeka na młodych rodziców.

1. Ciało mamy potrzebuje regeneracji.
Ciąża i poród są dużym obciążeniem dla ciała kobiety. Dlatego tak ważne jest, aby kobieta miała możliwość regeneracji w czasie połogu. Połóg to czas po ciąży, trwa 6 tygodni. Organizm kobiety potrzebuje tego czasu, aby odzyskać równowagę po tak dużym wysiłku.
W czasie połogu:
– kobieta krwawi
– doświadcza skurczów macicy, które są bolesne
– przeżywa ogromne wahania hormonalne, które wpływają na jej nastrój
– mierzy się z bólem: po ranach porodowych, który może towarzyszyć karmieniu lub związany z obciążeniem kręgosłupa.
Te wszystkie wyzwania, choć wprost związane z ciałem, wpływają na stan psychiczny stan kobiety! Trudno o dobre samopoczucie, kiedy przeżywamy realny ból lub dyskomfort z ciała.

2. Tata próbuje się odnaleźć w nowej sytuacji.
Choć widok niemowlaka dla wielu jest szalenie rozczulający to kiedy okazuje się, że to Twoje dziecko – odpowiedzialność może naprawdę przytłoczyć. Zaczyna się już w szpitalu, kiedy personel pyta: czy podajemy dziecku witaminę, jakie szczepionki Państwo wybierają, czy dokarmiamy dziecko? Dla wielu osób to będzie pierwszy raz kiedy tak realnie biorą odpowiedzialność za czyjeś zdrowie i życie. Na tym polega rodzicielstwo – to jasne, ale to może być trudne i trzeba czasu, aby się z tym oswoić.

3. Przytłaczająca odpowiedzialność.
Kobiety w czasie ciąży doświadczają szeregu zmian hormonalnych, czują ruchy dziecka, zmienia się ich ciało: to wszystko sprawia, że od pewnego momentu nie da się zapomnieć, że wkrótce dziecko przyjdzie na świat. Takie realne zmiany niejako zmuszają kobietę do pracy emocjonalnej i wysiłku adaptacji do nowej sytuacji jeszcze w ciąży. Inaczej sytuacja wygląda u mężczyzn, szczególnie w czasie pandemii, kiedy nie są dopuszczani do udziału w badaniach USG, porodach i odwiedzinach w pierwszych dobach po porodzie. Przez to mężczyźni, choć racjonalnie wiedzą, że w danym miesiącu urodzi się ich dziecko, to kiedy dziecko się pojawia, mogą być bardzo zaskoczeni intensywnością zmian.

4. To zupełnie nowa relacja.
Kiedy rodzi się dziecko, rodzice stają przed wyzwaniem zbudowania nowej, bliskiej relacji. W głowach młodych rodziców może się aktywować wiele skryptów albo schematów myślenia znanych ze swojej rodziny. Trudną, ale bardzo częstą sytuacją jest ta, w której młodzi rodzice chcą zbudować zupełnie inną rodzinę niż ta, w której dorastali.

5. Pojawia się zmęczenie.
Niemowlaki funkcjonują zupełnie inaczej niż dorośli. Funkcjonują w cyklach, na początku trzy-, czterogodzinnych. Noworodkom nie robi różnicy czy to dzień, czy noc, liczy się: spanie, jedzenie, aktywność. I tak w kółko. Dostosowanie się do takiego rytmu to wyzwanie, a w dodatku wielu rodziców stara się wciąż pozostać w kontakcie z “dorosłym światem” i mają opory, żeby odsypiać wtedy, kiedy dziecko śpi. To wszystko prowadzi do naprawdę dużego zmęczenia.

Jak widać, tych wyzwań jest naprawdę dużo. To wpływa na kondycję psychiczną młodych rodziców, którzy mogą doświadczać zaburzeń nastroju i wymagać wsparcia psychologicznego.

Jakie zaburzenia nastroju występują w czasie okołoporodowym?

Wyróżniamy wiele rodzajów zaburzeń nastroju, w tym artykule skupimy się na trzech najważniejszych: baby blues, depresji poporodowej i psychozie poporodowej. Co ważne, o tych zaburzeniach często pisze się wyłącznie w kontekście kobiet. Mężczyźni również doświadczają zaburzeń nastroju w czasie okołoporodowym i oni również mogą wymagać w tym czasie wsparcia!

1. Baby blues
To stan naturalnej nierównowagi po porodzie. Wynika wprost z ogromnych zmian hormonalnych, których doświadcza kobieta. Kobieta lub mężczyzna może w tym czasie doświadczać:
– zwiększonej drażliwości – nawet najmniejsze rzeczy mogą prowadzić do zdenerwowania,
– większej lękliwości, – osoba może obawiać się, o stan dziecka, o przyszłość rodziny czy też o poziom bezpieczeństwa,
– dużego smutku, który nie ma wyraźnego, jednego źródła,
– nadmiernej płaczliwości,
– stanu zobojętnienia, w którym trudno wzbudzić emocje, nawet te pozytywne.

Baby blues pojawia się około 3-5 dnia po porodzie i utrzymuje się maksymalnie do 10 dni. Taki stan, na ogół sam mija. Z reguły nie wymaga wsparcia specjalisty. Baby blues doświadcza około 80% kobiet, jest to bardzo częste. Jeżeli taki stan przedłuża się, zaczynamy myśleć o depresji poporodowej.

2. Depresja poporodowa
To stan depresyjny, który pojawia się u kobiety lub mężczyzny do roku po porodzie. Depresja poporodowa może wyglądać bardzo różnie dlatego to ważne, aby nie diagnozować się samodzielnie, ale sięgnąć po wiedzę specjalisty. Objawy depresji poporodowej najczęściej dotyczą:
– trudności w przywiązywaniu się do dziecka,
– braku odczuwania przyjemności nawet przy czynnościach, które kiedyś cieszyły,
– zwiększonej drażliwości,
– stanów apatii i zobojętnienia,
– zaniżonej samooceny i braku zaufania do swoich kompetencji rodzicielskich,
– pogłębionego smutku, żalu czy poczucia winy.

Te same objawy mogą również po prostu wystąpić w czasie okołoporodowym i nie oznaczać depresji poporodowej. O depresji będziemy mówili kiedy tych objawów będzie dużo i w mocnym nasileniu.
Depresja poporodowa to stan, który wymaga interwencji psychologicznej, czasem również psychiatrycznej. Objawy depresji nie mijają same i mają negatywny wpływ na rozwój dziecka. Dlatego to ważne, aby szybko poszukiwać profesjonalnego wsparcia. Jeśli obawiasz się, że Ty lub Twoja partnerka może cierpieć na depresję poporodową, warto spotkać się ze specjalistą.

3. Psychoza poporodowa
To sytuacja bardzo rzadka, ale wymagająca natychmiastowej interwencji psychiatry. Do psychozy poporodowej dochodzi u 0,01% kobiet. Sytuacja psychozy poporodowej jest bardzo niebezpieczna, ponieważ może prowadzić do samobójstwa lub dzieciobójstwa.
Objawy psychozy to:
– urojenia i/lub omamy,
– myśli paranoiczne,
– zaburzenia pamięci,
– duże wahania nastroju,
– zachowanie nieadekwatne do sytuacji,
– zaburzenia łaknienia.

W grupie ryzyka są kobiety, które chorują na zaburzenia schizoafektywne lub chorobę afektywną dwubiegunową oraz kobiety, które w wywiadzie rodzinnym mają epizod psychozy poporodowej. Co robić w przypadku wystąpienia psychozy? Natychmiast jechać do szpitala na izbę przyjęć!

Jak widać, w czasie okołoporodowym na młodych rodziców czeka dużo wyzwań. Wiele z nich może wymagać wsparcia psychologicznego, ale pamiętajmy również o ogromnej roli wsparcia społecznego, które także pomaga przechodzić przez trudności.

terapia mlodzi rodzice

Jeśli myślisz, że Ty lub Twój partner/partnerka możecie skorzystać z terapii, ale nie macie czasu lub możliwości, żeby spotkać się w gabinecie ze specjalistą, świetnym rozwiązaniem będzie psychoterapia online dla młodych rodziców. Terapeuta może pomóc Wam nie tylko przy zaburzeniach, ale również z zarządzaniem czasem, czy motywacją.


Pierwsza sesja terapii

Umów się na sesję terapii online i przekonaj się, jak pomożemy Ci zwyciężyć Twój problem i ile czasu to zajmie.

Formularz Ogólny
Akceptacja polityki prywatności i regulaminu: *
Zgoda na otrzymywanie wiadomości:
jak sie zmienic

Czy można zmienić siebie?

Niemal każdy z nas w którymś momencie życia pomyślał, że byłby bardziej szczęśliwy, gdyby doszło w nim do zmiany. Często wiąże się to z wyobrażeniami na temat własnego ciała, ale równie powszechne jest niezadowolenie z tego, jak na co dzień funkcjonujemy w obszarze własnych emocji, zachowań i myśli.

Jesteśmy w pełni świadomi, że niektóre zachowania nie służą nam w najdrobniejszym stopniu, lecz mimo dobrych intencji trudno jest nam je zmienić. Czujemy się okropnie, gdy kolejną godzinę odkładamy ważne zadanie, zarazem jednak trudno nam zabrać się do pracy i po prostu zapomnieć o przyjemności płynącej z oglądania serialu lub sprawdzania skrzynki mailowej.

Nie akceptujemy wielu swoich emocji, szczególnie tych trudnych, takich jak gniew lub zazdrość, lecz zarazem nie jesteśmy w stanie ich zatrzymać lub wyeliminować, mimo usilnych prób.

Podobne problemy możemy mieć z własnymi myślami, których setki przewijają się w ciągu dnia przez nasze umysły. Wiele z nich może być przyczyną stresu, w związku z czym próbujemy o nich zapomnieć. To jednak wydaje się tylko czynić je silniejszymi i częstszymi.

Mimo podejmowanych prób lub planów nie udaje nam się rzucić palenia, schudnąć lub chociażby regularnie odwiedzać dentystę. Podobny problem może być zauważalny także w procesie psychoterapii, czyli w przestrzeni, która ma służyć zmianie. Osoby, które zgłaszają się na terapię, często z bardzo poważnych powodów, takich jak chociażby wspomniane uzależnienie, zachowują się w sposób, który utrudnia, lub wręcz uniemożliwia zmianę. Uczestnicy nie przestrzegają zasad ustalonych z terapeutą, opuszczają sesje lub wcześnie rezygnują z terapii. Co może leżeć u podłoża tych problemów? Co może utrudniać zmianę, nawet w sytuacji gdy jej brak prowadzi do cierpienia lub trudności w codziennym funkcjonowaniu?

Wielu osobom nasuwać się może podejrzenie, że wynika to z jego/jej słabości lub cech charakteru, które mogą nie podlegać zmianie: „Nie zmienia się, bo jest uparty i leniwy”, „Nie zmienia się, bo nie ma wystarczająco dużo silnej woli”. Tego typu stygmatyzujące innych lub stygmatyzujące samego siebie opinie są przykładem błędnego koła w myśleniu („nie zmienia się, bo jest uparty i leniwy, a jest uparty i leniwy, bo się nie zmienia”). Wszystkie te myśli nie prowadzą nas tym samym do lepszego zrozumienia problemu.

Co blokuje zmianę?

Psychoterapeuci David E. Engle i Hal Arkowitz wyróżnili kilka kluczowych czynników, które mogą przeszkadzać nam w procesie terapii. Istotnym elementem zmiany może być między innymi świadomość tych blokad. W końcu jak możemy kroczyć do przodu, jeżeli nie wiemy, co nas utrzymuje w miejscu?

Gdzie zaprowadzi mnie zmiana? 

Miejsce, w którym znajdujemy się w danym momencie swojego życia, jest nam dobrze znane i bliskie. Nawet jeżeli na co dzień ciężko się nam funkcjonuje i doświadczamy wielu trudnych emocji, to jest to stan, z którym jesteśmy doskonale zaznajomieni. Nasz świat jest przewidywalny, choć niewygodny. Z kolei miejsce, do którego może zaprowadzić nas psychoterapia, jest nieokreślone i często trudne do wyobrażenia.

Czy zatem wyprawa do miejsca, o którym wiemy tak niewiele, musi wiązać się wyłącznie z entuzjazmem i wyczekiwaniem? Czy opuszczenie domu, w którym znamy wszystkie napawające nas lękiem lub smutkiem bibeloty i zakamarki, musi być łatwe? Zmiana może tym samym budzić w nas lęk, a nawet opór i te emocje są uzasadnione.

Każdy ma potrzebę i prawo do tego, aby czuć się bezpiecznie. Zanim zatem wyjdziemy z domu, żeby poznać nowe, nieznane przestrzenie, możemy zacząć od dowiedzenia się czegoś więcej na temat napawających nas lękiem bibelotów na naszych półkach.

zmienic siebie

A co, jeżeli nie uda mi się zmienić?

Lękiem może nas napawać także myśl o tym, że po prostu może nam się nie powieść. Co więcej, możemy się bać, że będziemy czuć się jeszcze gorzej. Podobnie jak z lękiem przed samą zmianą, tutaj także problem stanowi to, co nieznane. Scenariusz, który opracowujemy w głowie, może być mroczny – zmiana jakiegoś rodzaju nastąpi, ale będzie równoznaczna z pogorszeniem naszego stanu.

Jest to zatem w dużym stopniu lęk przed porażką. Jest to zrozumiałe uczucie – w końcu któż jest w stanie przewidzieć przyszłość. W psychoterapii na drodze do zmian i w trakcie procesu ich powstawania nie jesteśmy na szczęście sami – towarzyszy nam osoba, której zadaniem jest wspomóc nas szczególnie mocno wtedy, gdy pojawiają się nieuniknione trudności.

To inni zmuszają mnie do zmiany

Potrzeba kontroli jest bardzo silna w każdym z nas. Często idziemy na terapię z myślą, że ją odzyskamy lub umocnimy. Już na samym początku może to być trudne, gdy myślimy, że to ktoś inny zmusił nas do pracy nad sobą. Rodzic, partner lub nawet tekst, który teraz czytasz, mogą być postrzegani jako strona, która nie tyle zmotywowała Cię do wzięcia udziału w sesjach, tylko zmanipulowała, odbierając nam tym samym kontrolę. Możemy uznać, że stanowi to zagrożenie dla naszej wolności.

W tej sytuacji po prostu próbujemy się bronić, jak w sytuacji każdego zagrożenia. W przypadku psychoterapii tego typu obrona może pojawić się w formie niechęci do mówienia o sobie lub nawet rozwiązywania naszych problemów we współpracy z terapeutą. Zastanowienie się nad tym, czy w naszym przypadku tego typu problem może się pojawiać i omówienie go z naszym rozmówcą w gabinecie może być bardzo pomocne.

jak sie zmienic

Zmiana odbierze mi to, co teraz mi pomaga

Bardzo często to, co z jednej strony nam szkodzi, z drugiej może pełnić bardzo pożądane funkcje. Alkohol może być poważnym zagrożeniem dla naszego zdrowia, lecz zarazem osoba uzależniona może widzieć w nim sposób na poradzenie sobie ze stresem lub depresją. Zmiana może być zatem postrzegana jako rezygnacja z czegoś, co pomaga rozwiązywać problemy. Fakt, że rozwiązanie jest tymczasowe i na dłuższą metę nieskuteczne nie musi być istotne dla osoby uzależnionej.

Alkoholizm to skrajny przykład, ale wiele osób przejawia zachowania, które podobnie jak alkohol dają tymczasową ulgę, lecz na dłuższy dystans szkodzą. Rolę alkoholu grać może np. izolowanie się. Osoba odczuwająca lęk społeczny może odrzucać każde zaproszenie na spotkanie ze znajomymi. Pomaga jej to za każdym razem, bo unika tym samym dyskomfortu i lęku, ale ostatecznie umacnia to jej cierpienie.

Zmiana może zatem być zagrożeniem dla naszego komfortu psychicznego. Pytanie brzmi jednak, w jakim stopniu ów komfort jest iluzją. Proces terapii może z kolei pomóc nam w odszukaniu tego, co będzie dla nas autentycznie pomocne – nie tylko doraźnie.

Motywacja do zmian i motywacja do powstrzymania zmian

Jak widać, mogą w nas rywalizować dwie różne tendencje. Nawet jeżeli bardzo chcemy się zmienić, czytając dziesiątki podręczników i biorąc udział w spotkaniach z mówcami motywacyjnymi, nadal istotna i silna może być nasza motywacja do pozostania w miejscu, w którym się znajdujemy.

Jednym z wyborów wielu osób, które szukają zmiany, jest zapis na psychoterapię, jednakże może ona tak jak podręcznik lub mowa motywacyjna, być konfrontowana z naszym pragnieniem, aby tak naprawdę się nie zmieniać.

Czy nieobecność lub poradzenie sobie z tymi blokadami automatycznie oznacza możliwość zmiany? Niekoniecznie. Potrzebna jest także odwrotność niechęci do zmiany, czyli motywacja do tego, aby zacząć funkcjonować inaczej niż do tej pory. Ale pierwszym krokiem może być zapytanie samego siebie, czy ja sam tak naprawdę tego chcę? Psychoterapia może być bardzo pomocna w procesie odkrywania tego, co sprawia, że mamy poczucie stania w miejscu. Sama w sobie jest jednak zarazem miejscem, gdzie nasze blokady mogą być obecne.

Pamiętaj. Możemy dojść do wniosku, że bardzo często chcemy odczuwać komfort psychiczny, pozostając w przestrzeni, która jest nam znana, nawet jeżeli to wiąże się z odczuwaniem lęku i smutku. Nikt nie może nas jednak winić za to, że szukamy sposobów, aby ten komfort utrzymać, często poprzez unikanie zmiany. Poczucie winy lub rozczarowanie sobą samym jest tutaj nie na miejscu, na miejscu jest z kolei próba współczującego zrozumienia siebie i dotarcia do tego, co może stanowić naszą własną blokadę. Psychoterapia zdecydowanie może nam pomóc w wytworzeniu bezpiecznej sfery, gdzie możemy się między innymi właśnie nad tym szczerze zastanowić.


Pierwsza sesja terapii

Umów się na sesję terapii online i przekonaj się, jak pomożemy Ci zwyciężyć Twój problem i ile czasu to zajmie.

Formularz Ogólny
Akceptacja polityki prywatności i regulaminu: *
Zgoda na otrzymywanie wiadomości:
fobia spoleczna

4 objawy fobii społecznej

Fobia społeczna charakteryzuje się wieloma objawami, jednak można podzielić je na 4 grupy. Dowiedz się o nich więcej.

Fobia społeczna, inaczej nazywana lękiem społecznym, to wszechobecny problem, który dotyka wielu z nas. W życiu codziennym spotykasz się z sytuacjami, które w mniejszym lub większym stopniu są dla Ciebie stresujące. Doświadczyć możesz tego podczas styczności z innymi ludźmi. Wystąpienia publiczne, pierwsza randka czy też rozmowa z nowo poznaną osobą – takie i inne sytuacje to dla wielu normalna sprawa, jednak są wśród nas osoby, dla których takie zdarzenia powodują poczucie lęku czy też ograniczenia w funkcjonowaniu społecznym, zawodowym. W takich właśnie przypadkach mówimy o występowaniu fobii społecznej. Poczucie bycia ocenianym wywołuje objawy poznawcze, emocjonalne, fizjologiczne i behawioralne, którym przyjrzymy się trochę bliżej.

1. Myśli

Jednym z najczęstszych objawów fobii społecznej są negatywne myśli, które codziennie kłębią się w Twojej głowie. Zaczynasz coraz częściej skupiać się na tym, w jaki sposób odbiera Cię otaczający świat. Próbujesz wpasować się w dane środowisko, jednak zawsze towarzyszy Ci idea, że nie jesteś wystarczająco dobry/dobra. Podczas rozmowy próbujesz czytać komuś w myślach, analizujesz każde spojrzenie lub gest wykonany w Twoją stronę. Starasz się odgadnąć co ktoś inny sądzi na temat Twojej osoby. Boisz się wówczas, że zostaniesz negatywnie odebrany przez nieznajomych bądź kolegów z pracy. Wyobrażasz sobie siebie w danej sytuacji, planujesz wszystko setki razy, rozmyślasz nad tym, jak wypadniesz, jednak nawet to nie pomaga. Martwisz się na samą myśl o wystąpieniu przed szerszym gronem odbiorców. Obawa przed pozornie zwyczajnymi sytuacjami społecznymi skutkuje natłokiem takich i innych refleksji dotyczących Ciebie samego. Myśli, które mogą brać udział w Twoim życiu codziennym: “Nie jestem dość dobra” “Na pewno mi się nie uda” “Źle wyglądam, wszyscy mnie wyśmieją” “Nie będę się odzywać, bo powiem coś nie tak” “Czuję, że robię się czerwony, lepiej stąd pójdę”

2. Emocje

Fala wspomnianych wyżej myśli ma ogromny wpływ na emocje, które w Tobie siedzą. Ciągła analiza oraz obawa przed krytyką innych powoduje poczucie samotności. Rutynowe czynności przynoszą bezradność, przygnębienie. Zaczynasz widzieć siebie jako jednostkę nieprzystosowaną lub gorszą od innych. Powoduje to ciągły lęk przed sytuacjami społecznymi, a co za tym idzie, utratę poczucia własnej wartości, dyskomfort. Zamykasz się w sobie, czujesz napięcie, zagrożenie. Zaburza to normalne funkcjonowanie i jest to przyczyną napięcia emocjonalnego.

fobia spoleczna

3. Zmiany w ciele

Fobii społecznej bardzo często towarzyszą nie tylko myśli czy emocje. Sygnały alarmujące daje również Twoje ciało. Podczas rozmowy z szefem zaczynasz się nadmiernie pocić, masz problemy z oddychaniem, drżą Ci ręce. Kiedy masz wygłosić przemowę, Twój oddech przyspiesza, czujesz ciężkie bicie serca, Twoje ciało ogarnia paraliż. Na myśl o spotkaniu z potencjalnym partnerem przeszywa Cię zimny dreszcz. Myśl o tym, że zostanie to zauważone i źle odebrane, nie pozwala Ci nad tym zapanować. Masz problem z powiedzeniem choćby jednego słowa, zaczynasz się jąkać, dławić, a twarz zalewa się falą czerwieni. Często odczuwasz dyskomfort w żołądku oraz ból w klatce piersiowej. Czujesz brak kontroli nad życiem, obawiasz się nagłych wymiotów, oddania moczu, a nawet śmierci.

4. Zachowania zabezpieczające i unikanie

Wiele sytuacji powoduje u Ciebie lęk, dlatego zaczynasz ich unikać. Nie rozmawiasz z nieznajomymi, a nawet nie szukasz nowych znajomości. Postanawiasz się wycofać, rezygnujesz z wszelkich spotkań towarzyskich, wypadów na miasto. Podstawowe czynności sprawiają Ci problem, dlatego ograniczasz je do minimum. Unikasz kontaktu wzrokowego, zakrywasz twarz. Przez cały czas towarzyszą Ci myśli, co powiedzą inni, dlatego wolisz milczeć. Szukasz wymówek, tworzysz plan ucieczki. Unikanie to klasyczna metoda radzenia sobie ze stresem. Jednak zamiast czuć się lepiej, umacniasz się w fobii, zataczasz błędne koło lęku społecznego. Powoli tracisz pewność siebie, czujesz się gorszy, wyobcowany. Im bardziej unikamy zdarzeń, które wzbudzają w nas lęk, tym bardziej się ich boimy.

objawy fobii spolecznej

Pamiętaj. Fobia społeczna to zaburzenie, które można wyleczyć. Nie bój się prosić o pomoc. Zostając sam z problemem, uniemożliwiasz sobie normalnie funkcjonowanie w społeczeństwie i otaczającym Cię środowisku. Terapia poznawczo-behawioralna pokaże Ci, gdzie jest źródło Twojego lęku, jak zwalczyć negatywne myśli, a także nauczy Cię, jak prawidłowo reagować na konkretne sytuacje społeczne.


Pierwsza sesja terapii

Umów się na sesję terapii online i przekonaj się, jak pomożemy Ci zwyciężyć Twój problem i ile czasu to zajmie.

Formularz Ogólny
Akceptacja polityki prywatności i regulaminu: *
Zgoda na otrzymywanie wiadomości:
tego nie mów osobie która cierpi

Czego unikać, rozmawiając z osobą z depresją? Czego nie mówić cierpiącej osobie?

Jakich zwrotów unikać, kiedy rozmawiamy z osobą cierpiącą (na przykład na depresję)? Niektóre z nich mogą wydawać nam się pomocne, ale potrafią wyrządzić więcej szkody niż pożytku.

W większości sytuacji naszym pierwszym odruchem, gdy widzimy bliską nam osobę, która wyraźnie odczuwa ból psychiczny lub fizyczny, jest chęć niesienia jej pomocy. Nie zawsze jednak wiemy, jak się zachować – co powiedzieć i jak komunikować się z bliskim w taki sposób, aby mu ulżyć i sprawić by poczuł się choć odrobinę lepiej. Jakich komunikatów należy unikać lepiej w takiej sytuacji unikać? Jest to z pewnością trudne zagadnienie, ze względu na ogromną różnorodność sytuacji, cierpiących osób i powodów ich cierpienia. Trudno jest znaleźć uniwersalnie dobre lub złe komunikaty, ale chcieliśmy przedstawić listę takich, które z dużym prawdopodobieństwem mogą być mało pomocne, lub wręcz szkodliwe.

Czasem lepsze niż rozmowa będzie wspólne milczenie, czasem zaś rozmowa może być tym, co jest najbardziej potrzebne cierpiącemu. W momencie, gdy uznamy, że konwersacja będzie najlepszą opcją lub gdy ktoś zgłasza się do nas bezpośrednio po pomoc, poniższe przemyślenia mogą się przydać – bardzo możliwe, że uchronią nas i naszego rozmówcę przed poczuciem niezrozumienia i rozczarowaniem, a tym samym zachęcą do dalszej pomocy.

„Uśmiechnij się, jutro będzie lepiej”

W momencie, gdy widzimy osobę, którą wypełnia poczucie przygnębienia, intuicyjnie możemy próbować dodać jej otuchy, mówiąc, że wszystko się odmieni na lepsze. Problem polega na tym, że to, co dziać się będzie jutro, nie ma znaczenia dla osoby cierpiącej – odczuwa swoje emocje tu i teraz. Możliwe, że przyszłość jest jaśniejsza, niż teraźniejszość, ale z pewnością nie jest tak wyraźna i bezpośrednio odczuwalna. Lepszym rozwiązaniem będzie koncentracja na tym, co myśli i czuje dana osoba w momencie rozmowy.

„Tak, to samo mi się przydarzyło”

Bardzo często, gdy słyszymy o problemach drugiej osoby, do głowy zaczynają nam niemal automatycznie przychodzić nasze własne problemy, które, przynajmniej na pierwszy rzut oka, są bardzo podobne. Co zrozumiałe, w dalszej kolejności w myślach mogą zacząć się pojawiać także sposoby na rozwiązanie danego problemu, jakie były w przeszłości skuteczne w naszym przypadku. Chcemy pomóc drugiej osobie, więc przedstawienie swoich pomysłów wydaje się logiczne.

Niestety, z tego typu komunikatem związanych jest kilka potencjalnych problemów.
Po pierwsze, różnorodność naszych doświadczeń sprawia, że szukanie rozwiązania może raczej odsunąć nas od drugiej osoby, aniżeli do niej zbliżyć. Skupiając się na rozwiązywaniu problemu, możemy sprawić wrażenie, że chcemy przejść obok cierpienia drugiej osoby, lub że wręcz je zupełnie ignorujemy i chcemy od razu zabrać się za zmianę sytuacji tejże osoby. Po drugie, jeżeli rozwiązanie istnieje i wiadomo, jak należy postępować, to dlaczego dana osoba miałaby się czuć tak źle? Innymi słowy, możemy wywołać u niej dodatkowe poczucie winy i bezradności zamiast poczucia, że ze swoją sytuacją może coś konkretnego zrobić. Sposób rozwiązania problemu nie jest niestety receptą na natychmiastowe ukojenie cierpienia.
Po trzecie, jeżeli nasze rozwiązanie jest nietrafione, osoba, do której się zwracamy, może mieć poczucie, że nie została właściwie zrozumiana.

Można zatem alternatywnie skupić się na unikalności sytuacji drugiej osoby, pytając przede wszystkim o to, jak dokładnie wygląda JEJ sytuacja, jakie emocje ONA odczuwa i jak przeżywa swoje aktualne problemy. Chodzi tym samym o zwrócenie uwagi na uczucia osoby, a nie wyłącznie jej problem.

Będą oczywiście momenty, gdy problem będzie wymagał prostego rozwiązania i to, co zaproponujemy, będzie miało szansę, by być odpowiednim wyjściem z sytuacji. Bardzo możliwe jednak, że nasz rozmówca, w czasie gdy przede wszystkim przeżywa emocje związane ze swoim problemem, potrzebuje raczej wsparcia emocjonalnego i empatii. Można zatem najpierw zorientować się, czy osoba prosi nas jasno o wsparcie w postaci konkretnych rozwiązań, czy może raczej potrzebuje, żeby ktoś ją po prostu przytulił i jej wysłuchał.

Nie powinnaś się tak czuć, bo…

Nikt nie może ot tak zdecydować, że nie będzie czegoś odczuwał. Gdybyśmy mieli możliwość wprowadzenia zmian w swoim stanie emocjonalnym na podstawie trzeźwej, rozumowej analizy naszego stanu, po prostu nigdy nie odczuwalibyśmy żadnych trudnych emocji. Tym samym nawet podanie jasnych i racjonalnych powodów nie musi doprowadzić do tego, że emocje znikną. Skutkiem komunikatu przywołującego racjonalne argumenty przeciwko smutkowi danej osoby, może być raczej pojawienie się nowych, trudnych emocji.

Dana osoba może np. nabrać poczucia bezradności, myśląc: „skoro nie ma powodów, aby cierpieć, a ja cierpię, to chyba nic najwyraźniej nie da się z tym zrobić”. Może też pojawić się poczucie bycia gorszym, jeżeli dana osoba pomyśli, że sytuacja, w której się znajduje, jest niezbyt uzasadniona i wynika tym samym z np. jej bardziej fundamentalnych cech („czuję się tak, bo jestem do niczego”).

Dramatyzujesz. Uspokój się wreszcie.

Takie komunikaty mogą być równie dobrze odebrane w ten sposób: „To, przez co przechodzisz, nie jest aż tak trudne. Powinieneś mieć kontrolę nad tym, co czujesz i co robisz.” Możemy zatem wywołać u osoby cierpiącej wrażenie, że jej cierpienie nie jest dla nas czymś znaczącym lub silnym, przynajmniej na tyle, by wywołać w nas prawdziwe zmartwienie i chęć niesienia pomocy. Takie komunikaty nie są w końcu próbą pomocy, tylko zachęcenia do przejęcia kontroli nad sobą samym. To zaś w trudnych chwilach nie zawsze jest możliwe.

Po prostu przestań o tym myśleć

Problem z powstrzymywaniem negatywnych myśli polega na tym, że im usilniej próbujemy się ich pozbyć, tym silniejsze się stają. Tego typu porada jest zatem całkowicie nieskuteczna, a może wręcz wywołać u danej osoby irytację i gniew na samego siebie. Nie każdy z nas posiada w końcu wiedzę na temat funkcjonowania umysłu, każdy zaś chce usunąć cierpienie. Ten komunikat jest zaś swego rodzaju zachętą, by robić to, co nieskuteczne, czyli podejmować próby uciszenia swoich negatywne myśli. Tego typu komunikat może wywoływać także dodatkowe poczucie bezradności, o którym pisaliśmy wcześniej, bo skoro rozwiązanie jest tak proste, to dlaczego w ogóle nadal istnieją te niechciane emocje.

To dla Ciebie problem, a dla innych nie.”

To, co dla jednej osoby jest powodem cierpienia, dla innej może być wspaniałym źródłem energii. Niektóre osoby rozkwitają, gdy stoi przed nimi wiele zadań w trakcie intensywnego dnia pracy, inne zaś czują się w takiej sytuacji przytłoczone i presja, jaką odczuwają, nie działa motywująco, ale raczej pozbawia energii i zmusza do wycofania się. Sytuacja może wyglądać podobnie w przypadku osoby, którą próbujemy pocieszyć. Coś tak drobnego jak mała krytyczna uwaga ze strony przełożonego może być dla niej przyczyną rozpaczy i poczucia bezwartościowości. Dla nas może to być nieistotne lub motywujące. Zrozumiała jest tym samym nasze zdziwienie i chęć zaoferowania prostego, szybkiego rozwiązania. Trzeba jednak pamiętać o unikalności każdego z nas i starać się ofiarować cierpiącej osobie to, co w większości przypadków będzie niezwykle wartościowe: zrozumienie jej unikalnej sytuacji.

A przecież dzieci głodują w Afryce

Naszą intencją w przypadku podobnych komunikatów jest ukazanie, że niektórzy mają dużo gorzej, a zatem cierpiąca osoba powinna poczuć się lepiej ze swoim małym, zapewne mniej dojmującym cierpieniem. Skutek jednak będzie z reguły odwrotny do zamierzonego, gdyż tego typu komunikatami umniejszamy po prostu cierpieniu drugiej osoby. Dla człowieka, którego chcemy wesprzeć, jego własne cierpienie jest bezpośrednio i mocno odczuwalne, a cierpienie innych może być czystą abstrakcją. Może zatem czuć się wyobcowany i niezrozumiany. Główną konsekwencją będzie częściej w takiej sytuacji gniew na nas, aniżeli poczucie bycia pocieszonym i wspartym.

Czujesz się tak źle, a przecież masz tyle rzeczy, za które powinnaś być wdzięczna

Osoba cierpiąca w trudnym dla siebie momencie może mieć dużą trudność ze zwracaniem uwagi na jasne strony jej codzienności, ponieważ tym, co jest dla niej najbardziej bezpośrednio odczuwalne i obecne to zły stan emocjonalny.
Taki komunikat może zatem podkreślać, że istnieje jakiegoś rodzaju powinność, by nie być egoistycznym i dostrzec zalety swojej codzienności. Tym samym możemy niechcący wywołać poczucie winy (osoba może pomyśleć w chwili zwątpienia, że istotnie, tyle ma, lecz najwyraźniej sama nie jest w stanie tego docenić) lub bezradności (osoba cierpiąca może mieć nieprzyjemne poczucie, że nie jest w stanie sobie poradzić mimo obecności tylu różnych zasobów).

Jesteś przewrażliwiony. Przesadzasz.”

Komunikaty na temat cech danej osoby mogą być szczególnie szkodliwe, m.in. dlatego, że osoba nie może do końca nic z nimi zrobić. Są to osądy, określające jaka dana osoba jest, a tym samym dodatkowo mogą uderzać w poczucie własnej wartości – skoro takim się jest, to nic nie można zrobić w danej sytuacji. Poza tym ten konkretny komunikat sugeruje, że to, przez co przechodzi dana osoba, nie jest tak naprawdę problematyczne lub aż tak trudne. Tym samym nasz rozmówca może poczuć, że jego uczucia są ignorowane.

Jak skorzystać z tych porad?

Trudno jest zapamiętać każdy z wymienionych powyżej komunikatów – lista problematycznych zdań wydaje się długa. W dodatku samo ich zapamiętanie nie jest gwarantem tego, że będziemy w stanie sprawnie wprowadzić je w trakcie rozmowy.
Jest to szczególnie zauważalne w przypadku prób unikania pewnych komunikatów. Nasz umysł próbując to zrobić, musi stale monitorować, czy dane zdanie zostało, czy też nie zostało wypowiedziane – tym samym krąży ono w naszym umyśle i istnieje szansa, że to właśnie przez to zostanie wypowiedziane. Co zatem można zrobić?
Możemy np. pomyśleć o tym, jak zwracaliśmy się wcześniej do osób, którym chcieliśmy pomóc. Każdy z nas próbuje nieść pomoc na swój sposób i możliwe, że na poniższej liście znajdziemy komunikaty, które mogą potencjalnie być mniej pomocne, niż nam się wydawało. Warto wtedy przemyśleć właśnie tych kilka lub ten jeden komunikat i następnym razem skupić się na nim, zastępując go mniej ryzykownym, a potencjalnie bardziej pomocnym zwrotem.
Jeśli nasz bliski przechodzi bardzo ciężki okres i jest nam ciężko okazać mu wsparcie, możemy porozmawiać o tym z psychoterapeutą, który pomoże nam zrozumieć ważną dla nas osobę i pomoże nam jej ulżyć w trudnym momencie życia.


Pierwsza sesja terapii

Umów się na sesję terapii online i przekonaj się, jak pomożemy Ci zwyciężyć Twój problem i ile czasu to zajmie.

Formularz Ogólny
Akceptacja polityki prywatności i regulaminu: *
Zgoda na otrzymywanie wiadomości: