Pierwszy raz jestem na takiej stronie... Chyba już tak bardzo sobie nie radzę, że zaczynam szukać pomocy. Chociaż w sumie uważam, że jeżeli sama sobie nie poradzę, to nikt nie jest w stanie mi pomóc. Czuję się coraz gorzej. Są dni lepsze i takie jak dziś- beznadziejne, kiedy mam czas na myślenie. Niestety, życie cały czas udowadnia mi, że nie jestem tak dobra, żeby móc szczęśliwie żyć. A ja chyba nawet już nie chce szczęśliwie, tylko bez tych kłód rzucanych non stop pod nogi. Bo kiedy jest już tak dobrze, że dla mnie lepiej być nie może, to życie mówi "chyba sobie żarujesz! teraz pokażę Ci na co zasługujesz!" I dostaję kolejny cios. Przestałam już mówić o swoich problemach moim przyjaciołom, bo każdy ma swoje. Tylko ja tkwię w martwym punkcie od długiego czasu. I tak jak napisałam z roku na rok jest coraz gorzej. Kolejna nieprzespana noc w oczekiwaniu na cios.