List do M.

  • Zebrałam się w sobie, napisałam o wszystkim tym, co mnie zabolało w mojej ostatniej związkowej porażce... Nie wiem co mam robić, psycholog po wakacjach, psychiatra na nfz za pół roku... przecież to jest jakaś paranoja... przecież my potrzebujemy wszyscy pomocy TERAZ  a nie jak się skończy kolejka... co za chory system...

     

    Kochany!

    To będzie list, którego ja nigdy nie wyślę, nigdy go nie dostaniesz, może powinieneś. Może powinieneś zobaczyć, jak bardzo mnie skrzywdziłeś, jak jest mi teraz trudno, żeby nigdy więcej nie zrobić czegoś takiego.

    Zawiodłeś mnie, jak nikt inny. Padły z Twojej strony wielkie słowa o miłości, wspólnej przyszłości. Każdego dnia starałam się być dla Ciebie wsparciem. Byłam w stanie rzucić wszystko, wiedząc, że możesz tego potrzebować. To jest dla mnie miłość. Stan, w którym priorytetem jest druga osoba, oczywiście z zachowaniem odrobiny rozsądku. Muszę przyznać, że nigdy nie wpadłam tak jak teraz. Bardzo nie chciałam się wiązać. Bałam się porażki, bólu, tego co mogę poczuć. Szturmem zabrałeś moje serce. I przez krótki czas, kiedy ja przestałam próbować uciekać, a Ty byłeś jeszcze bardzo zaangażowany, czułam się szczęśliwa jak nigdy w życiu. Ile to trwało? Kilka dni? Może tydzień? Podbiłeś mnie swoją wrażliwością, otwartością, dojrzałością. A może tylko ja chciałam widzieć w Tobie te cechy? Udało przebić się Ci przez skorupkę, którą budowałam przez ostatni rok, gorzej, otworzyłam się przed Tobą jak przed nikim innym. Naciskałeś, żebyśmy rozmawiali. I mówiłam, co mnie niepokoi, ze martwi mnie ten chłód, który zaczynam odczuwać, że jest mi trudno, kiedy wszyscy wokół mówili, że to zły pomysł, a Ty nie jesteś facetem dla mnie. Czasami mam wrażenie, że byłam wobec Ciebie niesprawiedliwa. Że było za dużo pretensji z mojej strony. Zresztą czy to można było nazwać pretensjami? Nie krzyczałam, nie stawiałam ultimatum, próbowałam o tym rozmawiać. Dla mnie to też była nowość, bo jestem nerwusem i złośnicą. Ale ta miłość napędzała mnie ze wszystkich sił.

    Nigdy nikomu o tym nie mówiłam, ale na początku zdarzyło mi się skontrolować Twój telefon. Bardzo się tego wstydzę, więcej tego nie robiłam. Ale jeden sms bardzo mnie niepokoił. Kiedy już byliśmy razem, kiedy wiedzieliśmy, że chcemy razem spróbować, w Twojej skrzynce znalazłam wiadomość od niejakiej Ani, która chciała „żebyś wziął ją mocno”. Nie sprawdziłam, czy i co jej odpisałeś. Zwyczajnie nie chciałam tego wiedzieć. Dałam Ci kredyt zaufania, ale gdzieś w głębi czaił się strach. Miałeś przede mną wiele kobiet, opowiadałeś, jak straszna trudna była Twoja przeszłość. Nie wiem, czy mogę wierzyć teraz w cokolwiek, co opowiadałeś. Nadal nie jestem w stanie skasować wszystkich SMS-ów od Ciebie. Szczególnie tego, w którym piszesz, że masz łzy w oczach myśląc o naszym szczęśliwym zakończeniu z gatunku „i żyli długo i szczęśliwie”. Czuję się zawiedziona i zdradzona. Mówiłeś, że nie wyobrażasz sobie swojego nowego życia beze mnie. Ja obiecywałam, że będę na Ciebie czekać. Wiedziałam, że będzie trudno, wiedziałam, że potrzebuje Ciebie obok częściej niż raz na miesiąc. Ale w imię miłości byłam w stanie czekać. Nigdy nie byłam tak zakochana. Byłeś pierwszym mężczyzna, który potrafił mi zaimponować. Bo mam świadomość, że jest to trudne. Do wszystkiego w życiu doszłam sama. Nigdy rodzice niczego mi nie załatwili, zawsze musiałam liczyć na siebie i radzić sobie sama.  Po prostu mam świadomość, że trudno mi zaimponować, a Tobie się udało. Zakochałam się jak 13-latka. Jakby to była pierwsza miłość. Nie oceniałam Cię na podstawie Twojej przeszłości, na podstawie tego co mówią wokół. Liczyłeś się tylko Ty, to co teraz sobą teraz reprezentujesz. Nawet nie umiem opisać tego co czuję. To trudne do zdefiniowania. Czuję, że to jest „to”, to czego ludzie szukają przez całe życie. Czuję, że jesteś moją drugą połówką. Miłość obezwładnia. Nie mogę uwierzyć, że wszystko co mówiłeś nie ma już żadnego pokrycia. Padło tak dużo wielkich słów, w które nieśmiało zaczynałam wierzyć. Nie wiem co mam teraz zrobić. Może gdyby nie ta ostatnia sobota, wróciłbyś za pół roku, a ja potrafiłabym dać Ci kolejną szansę. I to były błąd z mojej strony. Rozmawialiśmy przez telefon. Mówiłeś, że mnie kochasz, że Ci zależy, ale nie jesteś w stanie spełnić moich oczekiwań. Ze się zablokowałeś i będzie tylko gorzej. A ja powtarzałam, że skoro się kochamy, to poradzimy sobie. Przyjechałam, a Ty mnie przeleciałeś. Kiedy zacząłeś mnie dotykać, zapytałam, co robisz. „Bawię się”. Nie chciałam dociekać, co to ma znaczyć. Powtarzałam sobie w myślach, że to tylko takie niefortunne stwierdzenie. A następnego dnia zostawiłeś mnie. Nie powiedziałeś mi o tym wprost, nie w twarz, nawet nie przez telefon. Przez demotywatora na Facebooku. „Jeśli kogoś kochasz, to puść go wolno, jeśli kocha, to wróci, jeśli nie, to nigdy nie był Twój”. M., tak się nie robi. Nie zasłużyłam sobie na coś takiego. Jesteś dorosłym, 32-letnim mężczyzną. Tak się nie rozwiązuje takich sytuacji. Czuję się rozżalona i zwyczajnie wykorzystana. To jest miłość? Tak się traktuje kogoś, kogo się kocha?

    Nie potrafię sobie z tym poradzić. Serce mam pogruchotane na maleńkie kawałeczki. Nie mam siły wstawać z łóżka, chodzić do pracy. Nie mam siły się uśmiechać i udawać, że kiedyś będzie dobrze. To nie była miłość od pierwszego wejrzenia. Ale ja poczułam coś, czego nie czułam nigdy do tej pory. Nie mogę spać, łykam tabletki w coraz większych dawkach, żeby choć na kilka godzin zasnąć, żeby odpocząć i nie budzić się po kilka razy z płaczem. Od sylwestra straciłam już 7 kg. Mam fantastyczne wsparcie w moich przyjaciołach, także kilka innych osób, których bym o to nie podejrzewała, podtrzymuje mnie na duchu. Ale ja nie mogę tak egzystować. Nie umiem Cię znienawidzić, bo... bo nie umiem. Rzadko zdarza mi się czuć jakieś tak negatywne uczucia. Nie jestem zawistna i zawzięta. Nie potrafię powiedzieć, ze jesteś dupkiem i życzyć Ci źle.

    Nie wiem, co mam robić.

    Kocham Cię. Mimo wszystko.

     

4 komentarze
  • kanwa
    kanwa piknie napisane Magda
    16 stycznia
  • kanwa
    kanwa bliskie
    16 stycznia
  • Solage
    Solage Nie powiem ze wiem co czujesz, bo nie mogę się identyfikować z Twoim bólem który jest jedyny i niepowtarzalny. Ale mogę powiedzieć ci o tym że wiem co to znaczy mieć złamane serce, znam chwile kiedy ciężar siadał mi na klatce piersiowej tak że nie mogłam ...  więcej
    16 stycznia
  • MagdaLena899
    MagdaLena899 wiecie, najgorsze jest to, że byłam już zaręczona przez 2 lata, to był związek ze wzlotami i upadkami, który mnie satysfakcjonował. On w marcu stwierdził, że jednak mnie nie kocha, wtedy wydawało mi się że swiat rozpadł się na kawałki... i jakimś cudem da...  więcej
    17 stycznia